• Zaneta Branch


Wsiedliśmy do pociągu w Paryżu i ruszyliśmy do oddalonego około 30 kilometrów na północny zachód Auvers-sur-Oise. To właśnie niewielkie miasteczko urzekło wielu artystów, w tym samego Van Gogha. Żanetta nie mogła usiedzieć w miejscu, choć była tam już kilkanaście razy. Żanetta jest bowiem największą wielbicielką Van Gogha, jaką znam i jedną z moich najlepszych przyjaciółek. Kiedy dotarliśmy na miejsce, udaliśmy się na magiczny spacer do miejsc ważnych w życiu i twórczości niedocenionego za życia artysty. Padał deszcz, kiedy chodziliśmy po złotych polach, które z wyjątkową finezją malował Vincent. Oniryczny i melancholijny kościół Notre-Dame-de-l'Assomption, znany nam z obrazu Van Gogha, okazał się całkiem zwyczajny i szary. Dopiero widząc dokładnie to, co widział Van Gogh, odsłaniła się przede mną świadomość skali jego geniusza, jego nieograniczonej wyobraźni i kreatywności. Tego dnia, również mój mąż Australijczyk stał się fanem Van Gogha.


Wydarzenie artystyczne „Van Gogh Alive” miało odbyć się w Melbourne. Niestety ze względu na obowiązujący od kilku tygodni lockdown, zdecydowano zmienić plan i zorganizować pokaz w Sydney. „Van Gogh Alive” to nie tylko twórczość malarska, ale również mozaika muzyczno-świetlna rozgrywająca się na ścianach, suficie i podłodze wielkiej hali w Royal Hall of Infustries w Moore Park. Ponad czterdziestominutowy spektakl prezentuje elementy biografii Van Gogha, wzbogacone o cytaty artysty.


Oczywiście nasuwa się pytanie, czy to jest wartościowe przedsięwzięcie czy tania komercja?


Na wystawie nie zobaczymy zaschniętej dziesiątki lat temu farby, nie obcujemy z dziełem wykonanym przez artystę, nie podziwiamy „prawdziwej” sztuki przed naszymi oczyma. Nie możemy wobec tego oczekiwać tego samego, czego oczekujemy wybierając się do galerii sztuki. Myślę, że celem tego spektaklu jest wzbudzenie emocji dzięki nowoczesnym technikom i cel ten z pewnością zostaje osiągnięty. Przed obejrzeniem miałam obawy, że może to być całkowicie komercyjne wydarzenie bez sensu, ale chyba się myliłam. „Van Gogh Alive” jest próbą udowodnienia, że nowoczesne podejście i technologie mogą, używając tradycyjnej sztuki, wzbudzić równie prawdziwe emocje, co sztuka tradycyjna. Jeżeli faktycznie takie jest założenie, to uważam, że próba była udana. Głównie dzięki muzyce i cytatom, momentami miałam gęsią skórkę. Niewątpliwym plusem przedsięwzięcia jest fakt, że dotrze on do bardzo szerokiej publiczności. Spektakl zaprezentowany został już w ponad pięćdziesięciu miastach, a obejrzało go ponad sześć milionów osób. Przypuszczam, że zobaczą ją nawet tacy, którzy nie potrafiliby wskazać jednego obrazu Van Gogha.

Czy warto kupić bilet? Wraz z mężem przenieśliśmy się myślami dziesięć lat wstecz do małej wioski pod Paryżem, w której odwiedziliśmy grób Van Gogha, a nasze dziewczynki miały lekką, nowoczesną lekcję sztuki. Myślę, że warto.



6 wyświetlenia0 komentarz
  • Zaneta Branch


Nie przepadają za ciągłym towarzystwem i chodzą własnymi ścieżkami, ciężko pracują i wiedzą, czego chcą. Okazuje się zatem, że mam z nimi wiele wspólnego. Być może dlatego, są moimi ulubionymi zwierzętami. Nie jest łatwo spotkać je w dziczy, ponieważ w ciągu dnia najbardziej lubią przebywać w swoich podziemnych korytarzach, a trawę i korzonki zajadają głównie w nocy. Postanowiliśmy jednak spróbować je wytropić, bo choćby krótkie podglądanie zwierzaka w jego naturalnym środowisku to zawsze wyjątkowe doświadczenie. Choć koale widziałam dziesiątki razy w zoo i innych zamkniętych miejscach, dopiero kiedy natknęliśmy się na nie rok temu w malowniczym lesie eukaliptusowymi gdzieś na bezdrożach Wiktorii, dostrzegłam, jak bardzo są uważne i zwinne. Również wombaty nigdy nie zrobiły na mnie takiego wrażenia w zoo, jak te, które ostatnio podglądaliśmy w dziczy.


Ale czym właściwie są wombaty? Otóż wombaty to australijskie ssaki, torbacze, które mają krótkie, umięśnione nogi, niewielkie, krótkie ogony i potężne, kopiące nory pazury. W Australii występują trzy gatunki wombatów: Wombaty Szorstkowłose, Wombaty Szerokogłowe i Wombaty Tasmańskie. Ich najbliższym żyjącym krewnym jest koala. Wombat Szorstkowłosy jest jednym z najrzadszych ssaków lądowych na świecie. Niestety, są one wymienione jako krytycznie zagrożone i można je znaleźć tylko w jednym miejscu - w Parku Narodowym Epping Forest w Queensland. 44 tysiące lat temu, daleki krewny wombata, Diprotodon, był wielkości hipopotama. Aktualnie te grube i pulchne torbacze osiągają około 1,3 metra długości i mogą ważyć do 36 kilogramów. Wombaty potrafią szybko biegać. Niestety często uderzają w rozpędzone na drogach samochody. Podczas naszych podróży widzimy sporą liczbę zabitych wombatów, należy więc pamiętać, aby zwolnić w obszarach, które zamieszkują wombaty, zwłaszcza rano i o zmierzchu, kiedy wychodzą na żer.


Weszliśmy w głąb buszu. Najpierw zobaczyliśmy duże dziury w ziemi, jedna obok drugiej. Rozciągały się na przestrzeni wielu metrów wzdłuż płynącej tuż obok rzeki. Wiedzieliśmy, że to muszą być tunele wombatów. Doprowadziły nas jednak do nich całkiem pokaźne ...kwadratowe ...odchody. Ślady łap na łąkach i w lasach mogą być wyjątkowe trudne do znalezienia i wówczas nie pozostaje nic innego, jak przyjrzenie się zwierzęcym odchodom, a te wombata są nie do podrobienia. Wombaty są bowiem jedynym znanym gatunkiem, który robi kupę w kształcie sześcianu.

Jak to możliwe? Otóż naukowcy twierdzą, że odkryli tę tajemnicę. Poddali oni analizie przewody pokarmowe wombatów, które zostały uśpione po wypadkach drogowych na Tasmanii, porównując jelita wombata z jelitami świń. Do badania użyli balonów, które umieszczali w jelitach. Okazało się, że u wombatów ostatnie partie jelit były dużo mniej elastyczne od partii początkowych, dzięki czemu pod koniec procesu odchody przybierały kształt kostek. Dodatkowo proces przemiany metabolicznej trwa u wombatów bardzo długo - nawet dwa tygodnie - co również wpływa na jego końcowy „efekt”.


Wombaty bardzo sprytnie postanowiły wykorzystać unikatowość swoich odchodów i używają ich do oznaczania terytorium. Kształt kupy okazuje się kluczowy, ponieważ powstrzymuje ją przed turlaniem i przemieszczaniem się. Wombat może wyprodukować nawet do stu złóż kupy w ciągu jednej nocy i cały ten bałagan cierpliwie organizuje w stosy. Jak podkreślają naukowcy, im wyższe stosy tym lepiej, w związku z czym kanciaste kształty kupy po raz kolejny okazują się pomocne. Stosy klocków mają również za zadanie przyciąganie partnera [sic!].


Niestety wombaty bardzo ucierpiały podczas ostatnich pożarów i ich niewielka liczba skurczyła się jeszcze bardziej. Na szczęście te, które spotkaliśmy w dziczy wyglądały bardzo zdrowo. Moja sześciolatka powiedziała, że ich lśniąca sierść wskazuje na to, że ich dieta jest bogata i zróżnicowana. Dodała również ciekawostkę o tym, że jedną z ich wyjątkowych cech jest torba, do której młode wchodzą od tylu (z przeciwnej strony niż u kangura czy koali), dzięki czemu kopiąc skomplikowane systemy tuneli nie rzucają gleby na młode, odpoczywające w torbie.


Pamiętajmy, że pomagać wombatom jak i reszcie tego wspaniałego świata w okół może każdy z nas - również, jeśli nie, przede wszystkim, pośrednio - przez głosowanie na polityków, którzy nie przynoszą bryły węgla na obrady parlamentu (Premier Australii Scott Morrison przyniósł w 2017 roku do parlamentu kawałek węgla i zakpił sobie, mówiąc: „To jest węgiel. Nie bójcie się go.”, a próby ograniczenia wydobycia węgla nazwał ideologicznymi), przez niekupowanie plastiku, kontrolowanie własnych zapędów konsumpcyjnych... Polecam również biwaki w dziczy, po których bezwzględnie zostawiamy jedynie ślady podeszw naszych butów. Mnie one zawsze przypominają o tym, jak niewiele potrzeba nam do szczęścia.



23 wyświetlenia0 komentarz
  • Zaneta Branch

1. Royal Botanic Gardens


Królewskie Ogrody Botaniczne w Sydney zostały otwarte w 1816 roku. Są szalenie popularnym miejscem turystycznych głównie za sprawą swojej znakomitej lokalizacji. Znajdują się bowiem w samym sercu miasta, tuż obok Opery. Ogrody otwarte są codziennie, a wejście jest bezpłatne. Widoki, zapachy, barwy i rozmiary roślin, zapierają dech w piersi za każdym razem. It’s a must!



2. Wendy’s Secret Garden

Ogród Wendy to miejsce magiczne, unikatowe, z niepowtarzalnym klimatem. Ogród rozpostarty jest na wzgórzu z fantastycznym widokiem na malowniczą zatokę Lavender Bay. Jest magicznym labiryntem porośniętym egzotyczną, bujną roślinnością. Wzdłuż alejek hojnie rozstawione są krzesła, ławki i stoliki, na jednym z nich znalazłam stos dokumentów i notatników, nie trudno tu bowiem zapomnieć o całym świecie.



3. Hyde Park, w tym: Sandringham Gardens

Hyde Park to najstarszy w Australii park, otwarty w 1878 roku, dumnie gości na liście zabytków Nowej Południowej Walii. W pierwszych dziesięcioleciach park używany był głównie do uprawiania rozmaitych sportów oraz do ćwiczeń wojskowych. Dziś to idealne miejsce na lunch pod chmurką dla osób pracujących w centrum miasta. Po północnej części parku znajduje się słynna fontanna Archibald Fountain, upamiętniająca uczestnictwo Australii w I Wojnie Światowej. W okolicy znajdują się również ogromne szachy oraz wejście do stacji pociągów St James. Po południowej części parku znajduje się ikoniczny ANZAC War Memorial oraz wejście do stacji pociągów Museum. Hyde Park znajduje się jedynie moment od Ogrodów Botanicznych, różni się jednak od nich znacząco. Ma zupełnie inny charakter, bardziej klasyczny i uporządkowany. Hyde Park to 16 hektarów w kształcie idealnego prostokąta. Ciągną się w nim szerokie, majestatyczne aleje, zadaszone bujnymi figowcami. Koniecznie zobaczcie Sandringham Gardens - to urokliwy, kwiecisty i zaciszny kawałek parku. Po zmroku po parku hasają oposy, a nad głowami latają nietoperze.



4. Arthur McElhone Reseve 

Arthur McElhone to mało znany park, położony na wzgórzu przed zabytkowym budynkiem Elizabeth House. Z parku rozpościerają się wspaniałe widoki na zatokę. Lokalizacja: Onslow Ave w Elizabeth Bay, 15 minut spacerem ze stacji Kings Cross.



5. Centennial Parklands

Centennial Parklands to jeden z najbardziej rozległych parków w mieście, a położony jest prawie w jego centrum. Park jest ogromny, można w nim jeździć konno, udać się na piknik wśród bajecznej scenerii lub podziwiać pelikany, kaczki czy gęsi, których kręci się tu mnóstwo. Nie każdy jednak wie o znajdującym się na terenie parku Lachlan Swamps, a zobaczyć je warto. To niesamowite mokradło, w którym mieszka szalenie liczna kolonia nietoperzy. Teren jest bagnisty, a wysokie drzewa bezlitośnie ograniczają dojście promieni słonecznych. Porośnięte jest drzewami, których kora przypomina papier i nadaje miejscu iście elektryzujący klimat.



6. Paddington Reservoir Gardens 


Paddington Reservoir Gardens nagina wiele reguł tradycyjnego parku miejskiego. Parki są zazwyczaj widoczne gołym okiem, tymczasem aby dostać się do Paddington Reservoir Gardens należy z głównej ulicy zejść po schodkach kilka metrów w dół. Z głównej ulicy widać bowiem jedynie „dach” ogrodów. Przez większość XIX wieku Paddington Reservoir Gardens służył jako główny zbiornik wodny dla gwałtownie wówczas rosnącej populacji Sydney. Jednak w 1899 roku zmienił swoją funkcję i zbiornik wodny zamieniony został w wielki garaż na dole, ze stacją benzynową na górze. Kiedy postanowiono zamknąć stację benzynową, miejsce to było o krok od całkowitego zburzenia. Zostało jednak ocalone, a jego część przekształcona w nowoczesny miejski park. Aktualny wygląd park przybrał w roku 2009. Park wydaje się idealnie zbalansowanym połączeniem starego i nowego, na jego eklektyczny charakter składają się cegły, stare ruiny, elementy drewniane i żelazo. Mozaika wiszących ogrodów i płytkich basenów wodnych nadaje miejscu niewątpliwie egzotyczny charakter. To znakomite miejsce na kawę z koleżanką, sesję zdjęciową lub samotne chwile z książką. Wejście do parku jest bezpłatne. Dojechać tam można autobusem 378, 372 i 380. 



7. Chinese Garden of Friendship


Chinese Garden of Friendship to chiński ogród znajdujący się w centrum miasta, w Darling Harbour. Ogród idealnie wtapia się w ten przesycony azjatycką kulturą rejon Sydney. Ogród, nazwany Ogrodem Przyjaźni, otworzony został w 1988 roku i symbolizuje pozytywną relację, nawiązaną w tym czasie pomiędzy Australią i Chinami. Lokalizacja: ogród znajduje się na rogu Day St i Pier St w Darling Harbour



14 wyświetlenia0 komentarz
Dołącz do mnie
  • Facebook
  • Instagram

Copyright 2017 All Rights Reserved

Polka w Australii pisze