• Zaneta Branch

Australijski Wombat



Nie przepadają za ciągłym towarzystwem i chodzą własnymi ścieżkami, ciężko pracują i wiedzą, czego chcą. Okazuje się zatem, że mam z nimi wiele wspólnego. Być może dlatego, są moimi ulubionymi zwierzętami. Nie jest łatwo spotkać je w dziczy, ponieważ w ciągu dnia najbardziej lubią przebywać w swoich podziemnych korytarzach, a trawę i korzonki zajadają głównie w nocy. Postanowiliśmy jednak spróbować je wytropić, bo choćby krótkie podglądanie zwierzaka w jego naturalnym środowisku to zawsze wyjątkowe doświadczenie. Choć koale widziałam dziesiątki razy w zoo i innych zamkniętych miejscach, dopiero kiedy natknęliśmy się na nie rok temu w malowniczym lesie eukaliptusowymi gdzieś na bezdrożach Wiktorii, dostrzegłam, jak bardzo są uważne i zwinne. Również wombaty nigdy nie zrobiły na mnie takiego wrażenia w zoo, jak te, które ostatnio podglądaliśmy w dziczy.


Ale czym właściwie są wombaty? Otóż wombaty to australijskie ssaki, torbacze, które mają krótkie, umięśnione nogi, niewielkie, krótkie ogony i potężne, kopiące nory pazury. W Australii występują trzy gatunki wombatów: Wombaty Szorstkowłose, Wombaty Szerokogłowe i Wombaty Tasmańskie. Ich najbliższym żyjącym krewnym jest koala. Wombat Szorstkowłosy jest jednym z najrzadszych ssaków lądowych na świecie. Niestety, są one wymienione jako krytycznie zagrożone i można je znaleźć tylko w jednym miejscu - w Parku Narodowym Epping Forest w Queensland. 44 tysiące lat temu, daleki krewny wombata, Diprotodon, był wielkości hipopotama. Aktualnie te grube i pulchne torbacze osiągają około 1,3 metra długości i mogą ważyć do 36 kilogramów. Wombaty potrafią szybko biegać. Niestety często uderzają w rozpędzone na drogach samochody. Podczas naszych podróży widzimy sporą liczbę zabitych wombatów, należy więc pamiętać, aby zwolnić w obszarach, które zamieszkują wombaty, zwłaszcza rano i o zmierzchu, kiedy wychodzą na żer.


Weszliśmy w głąb buszu. Najpierw zobaczyliśmy duże dziury w ziemi, jedna obok drugiej. Rozciągały się na przestrzeni wielu metrów wzdłuż płynącej tuż obok rzeki. Wiedzieliśmy, że to muszą być tunele wombatów. Doprowadziły nas jednak do nich całkiem pokaźne ...kwadratowe ...odchody. Ślady łap na łąkach i w lasach mogą być wyjątkowe trudne do znalezienia i wówczas nie pozostaje nic innego, jak przyjrzenie się zwierzęcym odchodom, a te wombata są nie do podrobienia. Wombaty są bowiem jedynym znanym gatunkiem, który robi kupę w kształcie sześcianu.

Jak to możliwe? Otóż naukowcy twierdzą, że odkryli tę tajemnicę. Poddali oni analizie przewody pokarmowe wombatów, które zostały uśpione po wypadkach drogowych na Tasmanii, porównując jelita wombata z jelitami świń. Do badania użyli balonów, które umieszczali w jelitach. Okazało się, że u wombatów ostatnie partie jelit były dużo mniej elastyczne od partii początkowych, dzięki czemu pod koniec procesu odchody przybierały kształt kostek. Dodatkowo proces przemiany metabolicznej trwa u wombatów bardzo długo - nawet dwa tygodnie - co również wpływa na jego końcowy „efekt”.


Wombaty bardzo sprytnie postanowiły wykorzystać unikatowość swoich odchodów i używają ich do oznaczania terytorium. Kształt kupy okazuje się kluczowy, ponieważ powstrzymuje ją przed turlaniem i przemieszczaniem się. Wombat może wyprodukować nawet do stu złóż kupy w ciągu jednej nocy i cały ten bałagan cierpliwie organizuje w stosy. Jak podkreślają naukowcy, im wyższe stosy tym lepiej, w związku z czym kanciaste kształty kupy po raz kolejny okazują się pomocne. Stosy klocków mają również za zadanie przyciąganie partnera [sic!].


Niestety wombaty bardzo ucierpiały podczas ostatnich pożarów i ich niewielka liczba skurczyła się jeszcze bardziej. Na szczęście te, które spotkaliśmy w dziczy wyglądały bardzo zdrowo. Moja sześciolatka powiedziała, że ich lśniąca sierść wskazuje na to, że ich dieta jest bogata i zróżnicowana. Dodała również ciekawostkę o tym, że jedną z ich wyjątkowych cech jest torba, do której młode wchodzą od tylu (z przeciwnej strony niż u kangura czy koali), dzięki czemu kopiąc skomplikowane systemy tuneli nie rzucają gleby na młode, odpoczywające w torbie.


Pamiętajmy, że pomagać wombatom jak i reszcie tego wspaniałego świata w okół może każdy z nas - również, jeśli nie, przede wszystkim, pośrednio - przez głosowanie na polityków, którzy nie przynoszą bryły węgla na obrady parlamentu (Premier Australii Scott Morrison przyniósł w 2017 roku do parlamentu kawałek węgla i zakpił sobie, mówiąc: „To jest węgiel. Nie bójcie się go.”, a próby ograniczenia wydobycia węgla nazwał ideologicznymi), przez niekupowanie plastiku, kontrolowanie własnych zapędów konsumpcyjnych... Polecam również biwaki w dziczy, po których bezwzględnie zostawiamy jedynie ślady podeszw naszych butów. Mnie one zawsze przypominają o tym, jak niewiele potrzeba nam do szczęścia.



23 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Dołącz do mnie
  • Facebook
  • Instagram

Copyright 2017 All Rights Reserved

Polka w Australii pisze