Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

KIM JEST MATKA POLKA NA EMIGRACJI?

15/11/2016

Matka Polka na emigracji pije dużo kawy w dzień i dużo wina w nocy. Czasem koło 17.00 jak sobie przypomni, pije też wodę. Pije wówczas 2 litry za jednym łykiem, bo tyle wynosi dzienne zapotrzebowanie, tak? 17.00 to godzina krytyczna w życiu matki, bo wyznacza kres picia podwójnego espresso i w miejsce kubka super mamy wjeżdża kieliszek na wino.

Matka Polka na emigracji klnie jak szewc. Jak dzieci są małe to klnie bez mrugnięcia okiem, gdy dziecko jest starsze, zaczyna przekleństwa przeliterowywać. A jak już dziecko potrafi złożyć literki do kupy, matka chowa się w łazience i klnie wszystko na raz wyciszonym wrzaskiem, który ma już wówczas opanowany do perfekcji. Kiedy przejdzie już przez kilka kursów medytacji i yogi i awansuje do rangi matki mega opanowanej, przeklina już tylko w myślach. Ale jak to w życiu bywa, nie wszyscy osiągają ten dostojny etap.

Matka Polka na ogół nie je. Przez cały dzień dojada resztki po dzieciach a jedzenie  tego, co spadnie dzieciom na podłogę lub częściej - co dzieci zrzucą z zaciśniętymi zębami i premedytacją na podłogę - nie jest już dla niej wstydem. Gdy raz w miesiącu wychodzi z koleżankami na kolację do restauracji, żeby ratować strzępy życia towarzyskiego, które jej zostały, rzuca się na jedzenie i je bez ogłady tak, jak jej dzieci, po chwili przypomina sobie, że normalni ludzie tak nie jedzą, bierze łyka wina i nieśmiało zaczyna jeść jak inni ludzie - ci bez dzieci - spokojnie, sztućcami, nie jemy z podłogi! 

Matka Polka na emigracji nie ogląda wiadomości i nie czyta gazet ani książek. Czyta jedynie to, co jest w wersji elektronicznej i to, co jest krótkie, co da radę przeczytać jednocześnie gotując zupkę na skrzydełkach kurczaka, trzymając krzyczące, ząbkujące dziecko i nadzorując dwulatkę, która doprowadziłaby to trzeciej wojny światowej, gdyby nie pozwolono jej zjeść masła łyżeczką. Tak, masła nie smaruje się nożem - masło jada się łyżeczką. Wiadomości zastępują kolejne odcinki Myszki Miki i Świnki Peppy. Świnka Peppa zyskuje w domu status bogini. Jest wszędzie. Uśmiecha sie do nas z szafy i z nocnika, jest na butelce z wodą, na majteczkach, na malutkich widelczykach i na paście do zębów. Peppa jest wszędzie. Przypuszczam, że niebawem pojawi się na etykietce butelki wina.

Matka Polka na emigracji często czuje, że musi liczyć sama na siebie. Nie ma po sąsiedzku rodziców, którzy wpadliby z odsieczą, gdy wszystko się wali. Nie ma w pobliżu rodzeństwa, które odbierze telefon o każdej porze dnia i nocy. Nie ma przyjaciółek z podstawówki, nie ma cioci ani kuzynów. Na szczęście są inne osoby, które przechodzą to samo co ona, które niezawodnie i zawsze celnie rzucają koła ratunkowe. 

To inne matki Polki na emigracji. To one jej wysłuchają, gdy dziesięciogodzinna różnica czasu nie pozwala jej na telefon do Polski. To do nich wysyła to zdjęcie, gdy dziecko po półgodzinnym płaczu - bo pokroiła jej tosta w trójkąty, a ona chciała w kwadraty - zasypia z tostem wystającym z buzi, na podłodze między korytarzem a łazienką. To one słuchają o tym, że jej dziecko znowu zbudziło się 6 razy wczorajszej nocy i choć słyszały to samo przedwczoraj, tydzień temu i 3 miesiące temu, wysłuchają ponownie i wesprą ją dobrym żartem i mocną kawą. To właśnie wszystkie matki Polki na emigracji są dla siebie codziennym, niezawodnym i niezastąpionym systemem wsparcia i towarzystwem w wymagającej i wyczerpującej, a jednocześnie wspaniałej, pasjonującej i wyjątkowej podróży zwanej macierzyństwem. 

Dziękuję wszystkim tym, które sprawiają, że moja podróż jest mega fajną zabawą, zwłaszcza Gosi i Karoli. ❤️

Tags:

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: