Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Do babci lecącej do Australii

22/02/2017

 

Matko Polko podróżująca samotnie z odległej, śnieżnej, okrytej smogiem Polski do słonecznej, dalekiej australijskiej krainy! Babciu stęskniona, lecąca do swoich wnuków, żeby w końcu po dwóch latach przytulić ich w rzeczywistości a nie przez skajpa. Matko mojej kumpeli, która wieziesz dla nas Żubrówkę i ptasie mleczko!

 

Wyluzuj. Weź głęboki oddech i wiedz, że każda matka tu przed Tobą doleciała, nawet ta dziesięć lat starsza od Ciebie i ta 20 kg cięższa od Ciebie. Ta, co leciała pierwszy raz, też doleciała. I ta, co pierwszy raz opuściła granice swojej cudnej sielskiej wsi na Podlasiu, też dała radę. Żadna nie zaginęła bez śladu w podróży. Żadna nie została porwana ani torturowana. Żadna nie wpadła pod startujący samolot ani nie zgubiła się w luku bagażowym.

 

Mało tego. Każda wróciła do Polski z nowym doświadczeniem, z ciut większą pewnością siebie, swoich możliwości. Każda wróciła dumna i szczęśliwa, że to zrobiła i wie, jak to zrobić następnym razem.

 

Znacie to uczucie, gdy wybieracie się samotnie w jakieś kompletnie nowe nieznane Wam miejsce po raz pierwszy? Najpierw musicie się przygotować, wszystko przemyśleć, przeszukać internet. Gdy nadejdzie oczekiwany dzień ruszacie w pełni skupione i zmotywowane. Zwracacie uwagę na wszystko w koło i dobrze poznajecie otoczenie i drogę. Gdy jedziecie tam po raz drugi, droga wydaje się już tak łatwa, tak znajoma. Sama podróż natomiast jest pełna emocji, jest ekscytująca, każdy moment wręcz kipi intensywnością. Myślisz za siebie. Łapiesz chwilę.

 

Kiedy jednak jedziecie z nieznane miejsce z kimś, kto decyduje przejąć ster, automatycznie wyłącza się w nas motywacja, uwaga, skupienie i idziecie bezmyślnie nie śledząc drogi. Podczas drugiej wyprawy tą samą trasą, znowu czujesz się więc obco. Samej podróży nie przeżywasz tak intensywnie, bo przeżywa ją za Ciebie Twój kompan.

 

Ta sama zasada występuje na każdej trasie, również na trasie: małe polskie miasteczko - metropolia Sydney na drugim końcu świata.

Myślę, że nauczyliśmy się za bardzo polegać na innych i dużo przez to tracimy. Okazuje się bowiem, że samemu można wszystko. Wiadomo, że fajnie jest podróżować w towarzystwie, zwłaszcza gdy trzeba spędzić w samolotach 20 godzin, ale nie zamartwiajmy się bez końca, gdy tego towarzystwa akurat nie ma. Nie bójmy się samotności.

 

Oczywista jest również obawa nie znajomości języka, ale zaufaj mi szanowna mamo, każdy człowiek rozumie język ciała. Każdy człowiek odczyta Twój bilet i ręką pokieruje, gdzie trzeba.

 

I do Ciebie córko tej matki - wyluzuj. Matka da radę. Pozwól jej wyjść z jej własnej strefy komfortu i odkryć, że właśnie tam mieszka magia.

 

 

 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: