Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Misie Koala

13/04/2017

Jest takie miejsce na trasie pomiędzy Newcastle a Nelson Bay w Nowej Południowej Walii, które całkowicie mnie ostatnio urzekło. To prawdziwy raj pełen plaż o piasku białym i miękkim jak mąka i delfinów wyskakujących ponad błękitne wody oceanu. To niewielkie miasteczko liczy jedynie około 2000 mieszkańców, głównie starszych Australijczyków na emeryturze, ale również jedną bliską mojemu sercu dziewczynę, Aśkę.

 

Z Asią znamy się już z 8 lat i choć widujemy się raz na ruski rok, każde spotkanie to świetny czas. Asia chwilowo porzuciła Sydney na rzecz Hawks Nest właśnie. Przyjeżdżała tu od lat na wakacje i pokochała ten raj tak mocno, że postanowiła tu zamieszkać. Niedość że na codzień podziwia delfiny na plaży oddalonej 3 minuty od jej domu, to ostatnio pijąc swoją popołudniową kawusię koło domu, wpadł do niej niecodzienny gość. Z wysokiego drzewa eukaliptusowego zjechał sobie miś koala, rozejrzał się, nastroszył futerko do fotki i po dłuższej chwili wrócił sobie z powrotem na drzewko. (Dzięki za fotkę Asik!)

 

Australijczycy często śmieją się z turystów, ostrzegając ich przed spadającymi z drzew misiami koala. Okazuje się jednak, że w Hawks Nest to wcale nie żarty. Jest ich tu całkiem sporo. Co parę metrów przy ulicy stoją znaki przypominające kierowcom, aby jechali ostrożnie i na nie uważali. Często zobaczyć można również tablice informujące o tym, jak należy pomóc napotkanemu koali, który jest chory lub ranny. Podany jest numer telefonu, na który należy zadzwonić po pomoc.

 

Jak się okazuje, niektóre koala w Haws Nest są już wszystkim znane i mają nawet swoje imiona. Mieszka tam między innymi Princess, koala gwiazda, która pojawiła się na pierwszej stronie wieści lokalnych. Asia, wracając pewnego popołudnia z pracy, zdziwiła się widząc na drodze przed sobą rzecz w Hawks Nest niesłychaną - korek. Pomyślała, że pewnie komuś zepsuł się samochód na drodze. Tymczasem przez ulice przechodziła celebrytka wśród futrzaków, Princess we własnej osobie. Wolnym podskokiem, nie przejmując się całym zamieszaniem i kipiącą wręcz ekscytacją, zmierzała sobie na luzaka z jednej strony drogi na drugą. Takie newsy to ja rozumiem!

Aktualnie w Australii żyje nie więcej niż 80.000 koali, a być może jedynie około 40.000. Są one objęte ochroną, niestety ich środowisko nie jest. Chodzi o drzewa eukaliptusowe, które są dla koali całym światem. Nie dość, że się żywią prawie wyłącznie jego liśćmi, to również na tych drzewach mieszkają. Niestety drzewa te często są ścinane, często również płoną w pożarach lasów, wiele drzew również choruje i z tego powodu usycha. Ze względu na utratę drzew, koale zmuszone bywają do wędrówki w poszukiwaniu nowego domu, co z kolei sprawia, że niejednokrotnie giną zagryzione przez psy lub wpadając pod koła samochodów. Ginie ich w ten sposób około 4.000 rocznie, a to ogromna liczba biorąc pod uwagę fakt, jak niewiele ich aktualnie żyje na całym kontynencie.

 

Kiedy więc widzicie przy drodze ten wszystkim dobrze znany żółty znak z koalą, pamiętajcie, że to nie tylko pretekst do fajnej fotki, ale przede wszystkim przypomnienie, żeby uważać na futrzaki przechodzące przez ulicę. Pamiętajcie o tym zwłaszcza po zmroku, ponieważ koale kimają w dzień i to w nocy właśnie wychodzą na bezwstydny żer liści eukaliptusowych.

 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: