Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

"Polka w Australii pisze" ma rok!

16/10/2017

 

 

Wiecie co dzisiaj jest??? Pierwsze urodziny mojego trzeciego dziecka! „Polka w Australii pisze” ma roczek!!! 


Minął rok, a ja nie wierzę, ile się w ten jeden rok wydarzyło!!

 

Odkąd powstały internety zawsze chciałam założyć bloga. Ale jak to w życiu, „zawsze coś” i jakoś mi się nie udawało. Jednak od zawsze pisałam. Moje pierwsze pieniądze zarabiałam pisząc właśnie. Zamiast czytać Bravo Girl pisałam innym dzieciakom ze szkoły wypracowania o Konradach Wallendrodach i innych Balladynach i odkładałam na pierwszego walkmana. Z chemii była dwója, ale z polskiego zawsze byłam klasowym kujonem numer 1. Na studiach udzielałam korepetycji podczas których również uczyłam innych jak pisać. Pasjami pisana praca magisterska na Filologii Polskiej, obroniona na 6 dni przed wylotem do Australii, zdana na piąteczkę. Potem przez parę lat miałam przerwę od pisania, bo układałam sobie życie na nowo, na drugim końcu świata. Żyłam wizami, pracą, szkołą i ciągłym strachem przed huntsmanami.

 

Od roku natomiast piszę na mojej stronie o tym, co mnie jara, głównie o Sydney i życiu w Australii. Regularnie dostaje od Was podziękowania, prośby czy sugestie, więc to chyba ma sens.

 

Ale co to był za rok!!

 

Pamiętam mój pierwszy wpis, o sekretnej plaży w Sydney. Pamiętam pierwsze pozytywne komentarze, pierwsze propozycje współpracy. Pamiętam, gdy po czterech miesiącach pisania, wp.pl poprosiło mnie o wywiad.

 

Dużo mnie ten rok nauczył. Okazuje się, że nie każdy potrafi znieść sukcesy innych, to smutne. Ale dlaczego od razu „sukcesy”?

BO zrealizowałam swoje marzenie o pisaniu dla ludzi. Robię to!

 

BO podjęłam się wykonania kilku prezentacji, dzięki którym pokonałam mój największy strach przed publicznymi wystąpieniami. Teraz wiem, że mogę.

 

BO daje mi to frajdę, przynosi nowe przygody i poznaje dzięki temu mega ciekawych ludzi, których inaczej nigdy bym nie poznała.

 

BO przez rok, przez moją stronę przewinęły się grube tysiące ludzi z całego świata i nawet jeden raz nie spotkałam się z hejtem! A to dopiero wyczyn w dzisiejszym świecie masowego hejtowania wszystkiego przez wszystkich.

 

Specjalne podziękowania dla Julii z bloga „Where’s Juli and Sam”, wspaniała dziewczyna, inspirująca i prawdziwa!

 

Ale przede wszystkim dziękuje Wam moi kochani, bo choć w większości się nie znamy, ja czuję, że tworzymy tu razem wspólnotę fajnych ludzi z różnych zakątków świata, którzy nie marudzą, nie narzekają, nie smucą, tylko jarają się pięknem świata, dobrym kubkiem kawy, dobrą butlą wina i dobrym żartem. Dziękuję, że tu jesteście i wspieracie moją przygodę. Jesteście mega mega mega cudowni!!

 

Pytacie co chciałabym dostać na moje pierwsze urodziny?? Po prostu udostępniajcie moje wpisy, bo im więcej ludzi tu zagląda, tym więcej będę pisać i tym szybciej spełnią się moje kolejne marzenia. A ja marzę grubo!! Czego i Wam życzę, bo mocno wierzę w to, że każdy ma tyle, o ile odważy się zapytać.

 

 

 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: