Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Polacy i wino w Australii

22/03/2018

 

 

Mąż mój często znika z domu na kilkudniowe wyjazdy służbowe. Średnio mi to pasuje, bo moje dziewczynki delikatnie mówiąc nie ogarnęły jeszcze, w jaki sposób przeciętny człowiek chodzi spać. Toteż częste samotne wieczorne batalie tudzież negocjacje tudzież lamenty, mające na celu położenie dzieci do łóżek, skutkują u mnie kołataniem serca, przyśpieszonym oddechem i ogólnym stanem przednerwicowym. Wyjazdy męża mają jednak swoje plusy. Zawsze bowiem coś z tych podróży przywozi.

 

Ostatnio zabrał kilku swoich klientów na wycieczkę do jednego z piękniejszych i najstarszych regionów winiarskich w Australii, do Clare Valley. Region ten, położony około 140 kilometrów na północ od Adelajdy jest mniej znany od swojej słynnej sąsiadki Barossa Valley, tamtejsze wina są jednak równie wyśmienite.

 

Podróż ich, choć bardzo wcześnie rano, zaczęła się dynamicznie. Mąż wyjechał z domu wcześniej, a że do lotniska mamy 8 minut samochodem, zdążył na spokojnie kupić kawę i na luzaka czekał sobie na swoich kompanów. Wszyscy jego klienci utknęli natomiast w porannych korkach w koło lotniska. Nerwowo dzwonił więc do każdego co chwilę, sprawdzając ich postęp i obiecując jednej z moich koleżanek przy wejściu do samolotu, że zaraz na pewno wszyscy się pojawią. Dosłownie na minutę przed zamknięciem drzwi samolotu, wszyscy wbiegli na jego pokład. „We made it”, opowiadał ze śmiechem.

 

Miał jednak sporo szczęścia, bo czekanie na pasażerów to dla linii lotniczych bardzo droga impreza. Kiedy pracuję przy bramkach, mamy zaplanowaną każdą minutę od otwarcia bramek do zamknięcie drzwi samolotu. Często mamy jedynie 30 minut, żeby upewnić się, że wszyscy pasażerowie są na pokładzie. Każda natomiast minuta spóźnienia musi zostać rozliczona. Po odlocie samolotu wysyłamy raport, na którym dokładnie rozpisujemy cały proces wejścia pasażerów na pokład.

 

Przy okazji mała wskazówka dla Was. Jeżeli lecicie gdzieś w ważnej sprawie i nie możecie ryzykować spóźnienia wybierzcie najwcześniejszy lot. Loty poranne mają zdecydowanie krótsze i rzadsze opóźnienia, niż te popołudniowe. Opóźnienia są jak kula śnieżna, tocząca się z górki, każde bowiem opóźnienie powoduje kolejne.

 

Opóźnione loty to nie tylko konieczność zakupu biletów na kolejne loty, na które nie zdążymy, ale również spóźniona załoga samolotów czy zgubione bagaże, a to wszystko wiąże się z dużymi pieniędzmi. Gdy więc mąż opowiadał, jak to udało mu się w ostatniej chwili wbiec ze swoimi klientami do samolotu, ja zamiast śmiać się z zabawnej historii, wywróciłem oczami z niesmakiem. Ale przecież każdy ma jakieś skrzywienia zawodowe, prawda?

 

Kilka dni później wrócił ze wspaniałym Cab Sav i jeszcze lepszym Shirazem dla żony, coby odpokutować nieobecność podczas sześciu batalii o mycie zębów, czternastu negocjacji o zjedzenie warzyw na kolację i niezliczonej liczby „nie”, „bo nie” i „to nie ja, to ona!”.

 

Podczas wieczornej degustacji wina opowiada mi, jak to zwiedzając okoliczne winiarnie wypatrzył nagle „in the middle of nowhere”, czyli na totalnym pustkowiu, miejsce o nazwie The Polish Hill. Tak, Polskie Wzgórze! Jako, jakby nie było, bardzo dumny „pół Polak”, postanowił przyjrzeć się bliżej tej ciekawostce. Okazało się, że Polish Hill, położone niedaleko miejscowości Sevenhill, było pierwszym miejscem w Południowej Australii, w którym osiedlili się Polacy. W 1856 roku przybyli tam, jak podają źródła, głównie mieszkańcy Dąbrówki Wielkopolskiej i Zbąszynia. Osiedlili się tam, wybudowali kościół, a później muzeum, którymi obecnie opiekuje się Polonia mieszkająca w Adelajdzie oraz potomkowie pierwszych kolonistów, którzy wciąż mieszkają w Clare Valley.

 

Wrócił chłop z delegacji i nie dość, że nawiózł wina z najlepszych australijskich winiarni, to jeszcze uświadomił żonę Polkę o polskich początkach na Antypodach. Swoją drogą mądry Polak wiedział, gdzie się osiedlić, coby mu nigdy wina nie zabrakło.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: