Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Dwujęzyczni

27/07/2018

 

 

-Muszę kibel!! - woła do mnie ochoczo zbliżająca się w moim kierunku moja czterolatka.

No ok, ale skąd ona zna takie słowo. Wprawdzie zdarza mi się rzucić jakimś krwistym zaklęciem, gdy sytuacja tego wymaga, ale raczej nie przy dzieciach, a o codzienny język w domu dbam świadomie i z pasją. Skąd więc ni z tego ni z owego nagle uderza mnie w twarz ten rynsztokowo brzmiący „kibel”?

-Dobrze kotku. - mówię w zażenowaniu pomieszanym z osłupieniem.

-Mamo, muszę kibel. - powtarza lekko zirytowana czterolatka. Widzę w jej oczach oczekiwanie na reakcję. Czegoś ode mnie chce. No ale że co, mam ją zanieść do tego „kibla” czy co?

Patrzę na nią pytająca.

Ona patrzy pytająco na mnie.

Kątem oka widzę, że coś trzyma w małych rączkach. To telefon, kiedyś mój, dziś jej zabawka. Moment olśnienia!!

Kabel, dziecko chciało kabel! 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: