Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Perypetie polonistki

27/07/2018

 

 

Ja tu na emigracji, milion kilometrów od ojczyzny, totalnie zanurzona w języku angielskim i w pracy i w domu, wysilam wszystkie szare komórki i jak mówię po polsku, to mówię PO POLSKU. Nie mówię trochę po polsku, a jak się robi trudno, to kończę po angielsku. Świadomie używam wyłącznie polskich słów i pilnuję, żeby składnia również była właściwa. Tym właśnie sposobem, moja dwulatka i czterolatka, mówią do swojego taty po angielsku, sekundę później odwracają głowę do mnie i mówią po polsku.

Tymczasem włączam cokolwiek po polsku, a tam same majlstony, influencerzy, dedlajny, trendseterki i absolutna wisienka na torcie - nie zawartość, nie treść - ale: kontent. Kontent, co bywa każualowy bądź - łzy już same tryskają mi z oczu - randomowy. Jak żyć?! 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: