Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Susza w Australii

08/08/2018

 

 

Od dzisiaj oficjalnie w całym stanie Nowej Południowej Walii, w którym znajduje się Sydney, obowiązuje stan klęski żywiołowej. Umiarkowana susza obejmuje aktualnie 77 procent przestrzeni całego stanu, natomiast 23 procenty stanu doświadczają aktualnie suszy na poziomie bardzo wysokim. Wilgotność gleby na przestrzeni stanu była ostatnio tak niska w roku 1965, a wcześniej w 1902.

Przez ostatnie dwa miesiące deszcz prawie nie padał, w związku z czym zbiorniki wodne wysychają, a zwierzęta nie mają się czego napić i masowo umierają. Według wyliczeń liczba owiec już zmniejszyła się o połowę, a liczba krów według prognoz zmniejszyć ma się wkrótce o 40 procent.

Niestety prognozy na kolejne trzy miesiące również są niekorzystne. Rząd NSW zapewnia, że będzie wspierał rolników w tym trudnym czasie i ogłosił, że przeznaczy na ten cel ponad miliard dolarów. Nastroje wśród społeczeństwa są nie najlepsze. Jak zwykle w sytuacjach, kiedy pojawia się w kraju kryzys, który wymaga dużych nakładów finansowych, ludzie zaczynają narzekać na to, jak dużo pieniędzy rząd wydaje na pomoc poza granicami Australii. Mówią, że gdyby rząd był bardziej wstrzemięźliwy z pomocą wszystkim dookoła, to byłby w stanie lepiej zadbać o własnych obywateli. Trudno się takim opiniom dziwić.

Z drugiej strony, ludzie wiedzą, że w obliczu wciąż postępującego globalnego ocieplenia klimatu, ciągłe zastrzyki finansowe dla farmerów nie rozwiążą problemu i mogą okazać się jedynie tak zwanym „plastrem”.

Słuchając australijskich farmerów widać również jak bardzo dumni są ci ludzie. Mówią otwarcie, że oni nie chcą jedynie pieniędzy, oni potrzebują przemyślanego strategicznego planu, bo nie chcą być uzależnieni od rządowej pomocy finansowej.

Kolejnym dylematem jest więc pytanie o to, jak pomoc rolnikom długoterminowo. Debata na ten temat toczy się od dawna i zdaje się, że rząd wciąż nie posiada solidnego planu. Klimat zmienia się na naszych oczach, już nie tylko z generacji na generację, ale przerażająco wręcz, z roku na rok.

W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia na przestrzeni Australii znajdowało się około 200.000 gospodarstw. Dziś jest ich około 123.000, z czego duża liczba skazana jest na rychły upadek. Okazuje się, że wiele regionów Australii, w których od dziesiątek lat istniały farmy, nie mają dłużej szansy na byt. Globalne ocieplenie klimatu powoduje, że na terenie Australii już niedługo może pozostać jedynie kilka osamotnionych regionów, w których uprawa i hodowla będzie jeszcze możliwa.

Na naszych oczach obumiera rafa koralowa, umierają żyjątka morskie od wypełnionych plastikiem żołądków, płoną lasy, topią się lodowce, a my wciąż zachłyśnięci konsumpcjonizmem żyjemy w plastikowej bańce. Jak każda bańka, ta również jednak w końcu pęknie. 

 

 

Zdjęcie: Marina Neil

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: