Copyright Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaneta Branch

Scone, NSW

02/10/2018

W drodze na szlak zatrzymaliśmy się w malutkim miasteczku na małe co nieco. Zamówiliśmy po kawie i ciastku. Ciastka dobrego się spodziewałam, bo Pani pochwaliła, że świeże i domowej roboty. Było fenomenalne, limonkowo-kokosowe. Jako typowa „kawoszka z Sydney” - (puszczam oczko) - otwarcie przyznaję, że nie mam czasu na złą kawę. Nie spodziewałam się więc rewelacji. Tymczasem, w czterotysięcznej chyba mieścinie, w smutno pustej kafejce, dostałam najlepszą kawę, jaką piłam od dawna. Wyśmienita.

Co ciekawe, Australia jest jedynym kontynentem, na którym uwielbiany na całym świecie Starbucks wcale się nie sprawdził. Nic dziwnego, skoro w Australii naprawdę ciężko o niedobrą kawę - to po co przepłacać? Wielu myśli, że Australia jest rajem. Nie sądzę, jednak dla kawoszy, na pewno.

 

 

 

Udostępnij na Facebooku
Podziel się na Twitterze
Please reload

Dlaczego Uluru nie jest dla każdego?

24/09/2019

Glow Worm Tunnel czyli niecodzienna przygoda 180km od Sydney

27/04/2019

Baśniowo, czyli The Grounds Of Alexandria

15/03/2019

1/10
Please reload

Może ci się spodobać również: